Poza pracą
Największa część życia poza pracą to rodzina. To ona wyznacza rytm tygodnia: kiedy zaczynam, kiedy kończę i co naprawdę jest pilne. Szczegółów tu nie będzie, bo to nie tylko moja historia. Tyle powiem: budowanie czegoś własnego obok etatu kosztuje wieczory, a zapas na nie biorę stąd.
Treningi
Trenuję krótko i nie ma sensu tego naciągać. Koniec czerwca, przez lipiec karate, teraz przechodzę na kick-boxing u tego samego trenera.
Powód nie jest sportowy. Żona chodzi na karate ze starszym dzieckiem, młodsze jest jeszcze za małe, więc to wokół treningów układamy opiekę na cały tydzień. Inaczej nie dałoby się jej podzielić po równo. Że przy okazji przestaję siedzieć, to efekt uboczny. W wolnej chwili rower.
Piłka
Piłka nożna od 2002 roku, mniej więcej wtedy zacząłem oglądać ją na poważnie. Trzy kluby: Wisła Kraków, Arsenal i Inter. Mecze któregoś z nich mam co kilka dni.
Najbliżej jest Wisła. Chodzę na mecze przy Reymonta i jeżdżę z drużyną na wyjazdy, a od blisko siedmiu lat należę do Wisła Socios, z jednym z pierwszych numerów członkowskich.
Arsenalowi kibicuję od 2005 roku. W latach pracy w Anglii bywałem na jego meczach w Londynie i nie tylko; dziś wracam tam rzadziej, niż bym chciał.
Inter doszedł rok później i został jedynym z tej trójki, którego nie widziałem na żywo. Giuseppe Meazza czeka.
- KrakówWisła Kraków
- LondynArsenal
- MediolanInter
